piątek, 3 września 2010

Edi gra na dudach

poważnie, co i rusz zza okna słychać Auld Lang Syne bądź aranżacje współczesnego rocka w wersji na dudy. być może to efekt trwającego jeszcze Festiwalu, a może tak jest tu cały rok. miasto jest do tego stopnia z innego świata, że nie zdziwiłoby mnie i to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz